sobota, 4 maja 2013

4

-Ale... - zająknęłam się.
-Żadne ale!
Justin trącił palcem mój nos. Uśmiechnął się. To było... słodkie?
-Rozwalę ci jeszcze bardziej samochód, zobaczysz! Ja nie umiem. Po prostu...
Przerwałam, bo zorientowałam się, że wcale mnie nie słucha. Za to cały czas gapił się prosto w moje oczy. Przeszkadzało mi to się skoncentrować. Szatyn przygryzł dolną wargę.
-Ej, mówię do ciebie!
Chciałam mu pomachać ręką przed oczami. Problem w tym, że wciąż były związane... Chłopak zaśmiał się cicho.
-Nie mogę oderwać od ciebie wzroku... - wymruczał przybliżając się do mnie.
Odsunęłam się lekko. Jeszcze chwilę wpatrywał się we mnie.
-Odwróć się - nakazał.
Zrobiłam co kazał. Justin wyciągnął ze schowka scyzoryk. Drgnęłam. W jego rękach nawet poduszka staje się niebezpieczna...
-Spokojnie - powiedział mi do ucha - Nic ci nie zrobię.
Przełknęłam ślinę. Chłopak przeciął więzy na moich nadgarstkach. W końcu mogłam rozprostować ręce. Co za ulga!
Szatyn schował nożyk spowrotem do schowka. Wzięłam ręce do przodu i zaczęłam zataczać kółka nadgarstkami, żeby odzyskać w nich czucie. Spojrzałam na nie. Miałam na czerwono odbite kawałki sznura, który był mocno zaciśnięty. Justin oparł głowę na moim ramieniu.
-A spróbuj tylko spierdolić... - syknął - Więcej mamusi nie zobaczysz.
Przeszedł mnie dreszcz. Groźba na groźbie... Żyję w ciągłym strachu...
Poczułam ciepłe usta Justina na szyi. Westchnęłam. Nie potrafiłam się temu oprzeć. Przymknęłam oczy. Szatyn zjechał ustami na moje ramię. Po chwili mnie odwrócił, a ja spojrzałam na niego. Jego oczy po raz kolejny mnie zahipnotyzowały. Mogłabym patrzeć na nie godzinami.
Szlag... To chyba uzależnienie...
Co jest ze mną nie tak?
Głowa Justina zbliżyła się do mojej. Musnął lekko moje usta.
-Jak to jest, że nie potrafię przrestać na ciebie patrzeć? - spytał, jakby samego siebie - Możesz myśleć co chcesz, ale mam ochotę wciąż cię całować. A nawet więcej...
Czułam, że się rumienię. Cóż za wyznania...
Chwila...
Kurwa, zrobię wszystko tylko mnie nie gwałć!
-Umiesz czarować Caroline? - uśmiechnął się lekko.
Odwzajemniłam gest.
-Mogłabym zapytać o to samo ciebie - przygryzłam wargę.
Zaśmiał się. Spojrzałam na jego usta. Chłopak szybko to zauważył. Zbliżył twarz do mojego ucha.
-Musisz być taka pociągająca? - wymruczał.
Pocałował mój policzek. Mimowolnie kąciki moich ust wzniosły się do góry.
-Nawet sobie nie żartuj...
-Ja nigdy nie żartuję w takich sprawach.
Odwróciłam twarz do niego. Byliśmy tak blisko siebie, że nasze nosy się stykały.
Chyba zaczęłam odpływać.
Złożyłam krótki pocałunek na jego ustach. Odetchnął cicho. Oparłam plecy o drzwi BMW. Byłam w niego wpatrzona jak w obrazek. On we mnie z resztą też...
Jedno ręką opierał się o samochód, a drugą trzymał w tylnej kieszeni moich spodni. Całował mnie namiętnie. Całkowicie oddałam się jego słodkim wargom.
I przez jakiś czas staliśmy tak całując się, podczas, gdy z maski czarnego BMW wciąż dymiło.
Całkiem sami. W środku lasu.
Justin oderwał się ode mnie. Pogłaskał kciukiem mój policzek i uśmiechnął się półgębkiem. Stado motyli wciąż penetrowało mój żołądek.
Nie potrafię opisać w słowach tego, jak on na mnie działa. Jakaś tajemnicza siła ciągnie mnie do niego. Nie umiem się jej przeciwstawić.
Rozum podpowiada mi, że jest bandytą. Ale chyba nigdy go nie słuchałam... Jak zwykle idę na żywioł. Przygryzłam wnętrze policzka.
-Masz niesamowite oczy - wyznałam.
-Kto to mówi - zaśmiał się.
Odwzajemniłam gest. Szatyn uśmiechnął się szerzej ukazując rząd idealnych zębów. Westchnęłam cicho.
-Mam na ciebie wielką ochotę - powiedział.
Przełknęłam ślinę. Te słowa natychmiastowo wyrwały mnie z "transu". Rozszerzyłam oczy.
-Justin - wydukałam - Ja chyba nie...
-Ciii... - przyłożył palec do moich ust - Spokojnie shawty. Nie skrzywdzę cię. Chciałem być szczerzy, to wszystko.
Odetchnęłam z ulgą. Ale sekundę... Nie chce mnie skrzywdzić? To po kiego grzyba mnie porwał?!
-Dobra, koniec tego dobrego - odszedł kawałek - Wsiadaj za kierownicę.
___________________________________
Straaaasznie przepraszam, że tak długo nie było rozdziału! Niestety, nie miałam dostępu do komputera lub tabka.

1 komentarz:

  1. dodaj nastrpny rozdzial, prosze :))
    zaczynam lubic to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń